Historia Palarni

Czarna, mocna, z lekką pianką, do tego aromatyczna - taka powinna być dobra kawa. A najlepiej, jeśli jest świeżo mielona z dopiero co wypalonych ziaren. Nie da się takiej zdobyć?

Dwadzieścia lat temu było o taką trudno, dlatego prawie nie pijałem wtedy kawy, ponieważ te na sklepowych półkach produkowane przemysłowo pozbawione były najlepszych walorów.

Wszystko zaczęło się od artykułu w gazecie. Dwadzieścia lat temu przeczytałem o biznesmenie, który postanowił, że zacznie sprowadzać i dystrybuować w Polsce prawdziwą kolumbijską arabikę. W tym celu przy współpracy z firmą z branży przemysłu spożywczego zaprojektował urządzenie do wyprażania kawy oraz opracował plan dystrybucji kawy w Polsce.

Dobrze zapamiętałem ten artykuł a po kilku latach pomyślałem, że może być to dla mnie sposób na życie. Bardzo chciałem założyć własną małą palarnię kawy, dlatego postanowiłem odszukać ludzi z artykułu. Znalazłem pomysłodawcę kawowego biznesu, zadzwoniłem do niego i opowiedziałem o swoich planach. Był on już na emeryturze.

W sumie wyprodukowano około 30 prażarek. Dawno już nie było żadnego urządzenia do sprzedania. Dzięki pomocy biznesmena dotarłem do osób, które je posiadali. Swoją maszynę z numerem 25 odkupiłem od firmy, która otrzymała ją od innej w rozliczeniu za zobowiązania. Chętnie się niepotrzebnego sprzętu pozbyli.

Byłem więc "sprzętowo" prawie przygotowany. Zanim jednak wypaliłem pierwszą porcję należało jeszcze zakupić profesjonalny młyn żarowy, opakowania, pojemniki - wszystko z atestem PZH dopuszczającym je do kontaktu z żywnością, odbyć kurs i szkolenie HACCP, AMP i GHP, przeprowadzić badania lekarskie i co najważniejsze,  odbyć szkolenie z zakresu prażenia kawy w nowo nabytym urządzeniu.

Na początku dom przy ul. Grabowej pachniał kolumbijską Excelso. To doskonała kawa. Nie nadawała się jednak do przyrządzania w lokalach gastronomicznych z uwagi na swą neutralność smakową i brak zdecydowanej kawowej nuty. Zacząłem wtedy szukać własnej mieszanki, pomógł mi w tym bardzo jeden z lubelskich znawców i smakoszy. Po wielu próbach powstała specjalna mieszanka na bazie kilku gatunków arabiki. Obecnie mieszanka ta jest specjalnością świdnickiej palarni i nosi nazwę Entos Essence. Nic więcej nie mogę o niej powiedzieć, to tajemnica. A z filiżanek już paruje niebiański aromat. Pod delikatną pianką kryje się mocny, niezwykły smak z lekką nutą goryczy. Kawa smakuje wybornie i wcale nie trzeba jej słodzić. I choć unikalna mieszanka czaruje smakiem, to nie znajdziemy jej na sklepowej półce.